A my na tej wojnie…

O This War of Mine słyszy się coraz więcej. Gra zrobiona przez Polaków. Gra, która mogłaby się toczyć w Polsce, choć imiona postaci jakieś takie Rosyjskie… W każdym razie, jest zimno, jest ciemno, jest głód, są rany. Na wojnie nie każdy jest żołnierzem.

Grę zaczynamy zwykle od przeczytania zasad. W tym wypadku zasad nie ma, wszystko dzieje się nagle, wszystkiego uczymy się podczas gry. Jak w życiu. Ale powiedziałam.
Układamy wszystko na planszy tak, jak opisane, wybieramy bohaterów i zaczynamy przekazywać sobie książkę. Jeśli nie wiemy do czego coś służy, widocznie nie musimy tego jeszcze wiedzieć. Karty, które odkrywamy podczas gry mówią wszystko, trzeba je tylko dokładnie czytać. Dużo na nich niezrozumiałych numerów i kolorów, które odsyłać nas będą do Księgi Skryptów. Nie brzmi ekscytująco? Brzmi.

Gra stawia nas przed moralnymi wyborami, które na początku będą trudne, ale po kilku godzinach rozgrywki możemy być zaskoczeni tym, jak bardzo potrafimy być bezduszni. Przecież jest wojna, trzeba kombinować. Nie ma kompromisów, bardzo łatwo zginąć, ta gra nie wybacza.

Nie chcę tu ani opisywać “zasad” rozgrywki, bo gra nas wszystkiego uczy i jest to duży kawałek tego całego EXPERIENCE; nie chcę mówić o tym ile kto ma akcji i kiedy je wypełniamy, bo to też jako tako może nas zaskoczyć, do tego stopnia, że niektóre postaci będą leżeć bezwładnie na podłodze, czekając na śmierć z wyczerpania…

O czym chcę mówić, to o tym ile ta gra nam daje dobrego. Jest to tak zwany ‘crossroads game’, czyli coś w stylu Martwej Zimy czy Fallout’a – gdzie podjęta przez nas decyzja jest nieodwracalna, a jej konsekwencje prędzej czy później kopną nas w odwłok. Jest to gra, która nas uczy nie tylko samej siebie ale i nas samych – podejmowanie decyzji “życia i śmierci” kiedy wczujemy się w klimat może być naprawdę dołujące – “czy powinnam była zabrać umierającemu puszkę fasolki…”. Gra daje do myślenia i uważam, że trudno ją nawet nazwać grą. This War of Mine to doznania, doświadczenie i przeżycie.

A Ty, do czego będziesz zdolny, żeby przetrwać?

This War of Ours

Well, it’s hard to talk about a game, that is so immersive and depressing at the same time. I have played the digital version, and liked it a lot, even tho it was so hard. So the board game was kind of a must have, especially that I have a thing for Polish designers.

See, I don’t want to spoil anything, because this game evolves as you play it. It’s another one of those crossroads games, with a whiff of legacy style, where you make a decision, that comes back to you later. It has a feeling of Dead of Winter, it has some elements of Robinson Crusoe (but it’s way harder).  It’s re-playable thanks to mahoosive Book of Scripts. I like games where each of your decisions matters, where you, as a group, have to make decisions. And those in this game are not easy. The characters will get cold, ill, miserable, and maybe, at some point, will end their life. There’s so much to consider.

It’s not a stroll in the woods, my friends. It is a marathon, in the mud, in heavy rain.. nope, sleet. At the same time sun is burning your skin, your lungs are howling with wind and your lips are dried out. The only thing to drink is the last drop of water, to share in between the three of you. But who gets it? He got some sleep last night, he had his treat. She is wounded, and sick – should we give it to her? But she may die at night, and that would be a waste.. So much to consider..